Czytelnia

Gietrzwałd. 145. rocznica pierwszego objawienia Matki Bożej

PAP/ kb 27.06.2022, 12:25 źródło: https://deon.pl/

145 lat temu w Gietrzwałdzie Matka Boża objawiła się dwóm dziewczynkom – Barbarze Samulowskiej i Justynie Szafryńskiej. Maryja przemówiła do nich po polsku i poleciła odmawianie modlitwy różańcowej. Objawienia w Gietrzwałdzie zostały jako jedyne w Polsce uznane przez Kościół katolicki.
Objawienia Matki Bożej w Gietrzwałdzie trwały od 27 czerwca do 16 września 1877 r. Były początkiem przebudzenia świadomości narodowej miejscowych Warmiaków (pozostających w zaborze pruskim).

27 czerwca - rocznica pierwszego objawienia Matki Bożej
Jako pierwsza Maryję ujrzała 27 czerwca trzynastoletnia Justyna Szafryńska, kiedy wracała z matką z egzaminu przed przystąpieniem do pierwszej komunii świętej. Według relacji ówczesnego proboszcza parafii gietrzwałdzkiej ks. Augustyna Weichsela Maryja ukazała się dziewczynce na klonie koło plebani, kiedy ta odmawiała "Anioł Pański".
Podczas pierwszego objawienia Maryja była ubrana na biało i siedziała na złocistym tronie, udekorowanym perłami. Tego dnia Justyna ujrzała również anioła ze złotymi skrzydłami, który złożył niski ukłon postaci siedzącej na tronie. Gdy Justyna odmówiła "Pozdrowienie anielskie", postać podniosła się z tronu i wraz z aniołem uniosła się do nieba.
Widzenie powtórzyło się również następnego dnia. 30 czerwca Jasną Panią siedzącą na tronie z Dzieciątkiem Jezus pośród aniołów oprócz Justyny zobaczyła w tym samym miejscu również Barbara Samulowska. Wówczas dziewczynki, na polecenie proboszcza, zapytały: "Czego żądasz Matko Boża?" i otrzymały odpowiedź: "Życzę sobie, abyście codziennie odmawiali różaniec".
1 lipca Justyna Szafryńska z własnej inicjatywy zapytała: "Kto Ty jesteś?" i usłyszała w odpowiedzi: "Jestem Najświętsza Panna Maryja Niepokalanie Poczęta". Odtąd Szafryńska i Samulowska miały codzienne objawienia w czasie wieczornego nabożeństwa różańcowego. Wizje rozpoczynały się zwykle przy odmawianiu drugiej tajemnicy różańca, a kończyły się w czasie czwartej tajemnicy lub na początku piątej.
W sumie od 27 czerwca do 16 września Maryja objawiła się dziewczynkom 160 razy. Wśród wielu pytań dzieci zapytały Maryję m.in. o to, czy "Kościół w Królestwie Polskim będzie oswobodzony oraz czy osierocone parafie na południowej Warmii wkrótce otrzymają kapłanów? W odpowiedzi usłyszały: "Tak, jeśli ludzie gorliwie będą się modlić, wówczas Kościół nie będzie prześladowany, a osierocone parafie otrzymają kapłanów".
Objawienia gietrzwałdzkie od razu nabrały rozgłosu. Od 27 czerwca do 16 września 1877 r. Gietrzwałd odwiedziło 300 tys. wiernych i 200 księży.
Objawienia miały duży wpływ na życie religijne i narodowe. Pięć lat po wydarzeniach, w sprawozdaniu z 27 września 1882 r. ks. Augustyn Weichsel pisał: "nie sama tylko moja parafia, ale też cała okolica stała się pobożniejsza po objawieniach. Dowodzi tego wspólne odmawianie różańca świętego po wszystkich domach, wstąpienie do klasztoru bardzo wielu osób, regularne uczęszczanie do Kościoła".
Źródło: PAP / kb

 

Kard. Koch: Jestem zszokowany, że patriarcha Cyryl posuwa się tak daleko

KAI / tk 29 czerwca 2022 ,, 15:56 źródło: https://deon.pl/

Kard. Kurt Koch po raz kolejny ostro skrytykował patriarchę moskiewskiego Cyryla za poparcie rosyjskiego ataku na Ukrainę. - Jestem zszokowany, że patriarcha Cyryl posuwa się tak daleko, aby legitymizować wojnę motywami religijnymi - powiedział prefekt Dykasterii ds. Popierania Jedności Chrześcijan w wywiadzie dla austriackiego tygodnika katolickiego "Sonntagsblatt".
Kardynał nie jest zaskoczony poglądami Cyryla na temat Rosji. - Cyryl wielokrotnie wyrażał opinię, że Rosja ma szczególne zadanie w obronie wartości chrześcijańskich przed tym, co postrzega jako dekadencki Zachód - powiedział.
Kard. Koch nie chce jednak obarczać winą za atak Rosji wewnętrznego prawosławnego konfliktu w Ukrainie. Jego zdaniem „byłoby to żałosne, gdyby konflikty wewnątrzprawosławne wywołały wojnę ponieważ problemy kościelne nigdy nie powinny być rozwiązywane siłą”.

Prefekt watykańskiej Dykasterii przyznał jednak, że dialog z prawosławiem jest bardzo obciążony konfliktem wewnątrzprawosławnym. Oczywiście to nie dotyczy aktualnego rozwoju wydarzeń. Przypomniał, że skutki tego zaczęły się już wcześniej, a mianowicie wraz z przyznaniem autokefalii Prawosławnemu Kościołowi Ukrainy przez patriarchę ekumenicznego Bartłomieja I w 2019 r. W rezultacie Rosyjski Kościół Prawosławny nie tylko zerwał stosunki z Konstantynopolem, ale także podjął decyzję o zaprzestaniu pracy w Międzynarodowej Komisji Mieszanej ds. Dialogu Teologicznego między Kościołem katolickim a Kościołem prawosławnym.
- Ze względu na straszną i absurdalną wojnę w Ukrainie i zupełnie niezrozumiałą aprobatę tej wojny przez patriarchę Cyryla, rozłam w prawosławiu po raz kolejny się pogłębił. Sytuacja ta w naturalny sposób obciąża również relacje ekumeniczne – zaznaczył kard. Koch.
Tradycyjnie bliskie relacje między władzą państwową a hierarchią kościelną w rosyjskim prawosławiu są oceniane przez watykańskiego "ministra ds. ekumenizmu" bardzo krytycznie, tym bardziej, że relacje te często łączyły się "z tendencjami nacjonalistycznymi".
Przypomniał, że nacjonalizm był w każdym razie grzechem pierworodnym czasów nowożytnych, na który niektórzy katolicy nie byli odporni. Ale ponieważ Kościoły prawosławne są zasadniczo zorganizowane jako Kościoły narodowe, relacje między Kościołem a państwem są również uwarunkowane eklezjologicznie.
- Jednak ta symfonia Kościoła i państwa została przez stanowisko patriarchy Cyryla w sprawie wojny postawiona mocno pod znakiem zapytania. Ta kwestia, która była w dużej mierze pomijana w poprzednich dialogach ekumenicznych, musi być zatem teraz dogłębnie przedyskutowana – powiedział prefekt Dykasterii ds. Popierania Jedności Chrześcijan.
Źródło: KAI / tk

 

Ks. Tomasz Horak dodane 25.06.2022 09:00 źródło: https://opole.gosc.pl/

…za dni parę, weźmiesz plecak swój i gitarę, Pożegnania kilka słów, Pitagoras, bądźcie zdrów, do widzenia wam canto, cantare! Czyli - wakacje blisko.

Tylko nie wiem, czy młodzi piosenkę pamiętają i o co chodzi z tym „canto cantare”, bo Pitagorasa może kojarzą, a gitara dziś niekoniecznie potrzebna, za to smartfona z osprzętem zapomnieć nie wolno. Wspominając swoje czasy, dziwię się moim Rodzicom, że pozwolili mi na wakacje iście surwiwalowe. Nie, tego określenia wtedy nie było. Ja i druhowie mieliśmy pojechać i pójść na harcerski obóz wędrowny. Bagatela – z Bielska do Zakopanego i dalej na słowacką stronę. Plecaczek, kocyk, drugie skarpetki i zmiana bielizny, menażka z łyżkowidelcem, finka, wojskowa pałatka na noc i w razie deszczu, parę innych drobiazgów (z różańcem włącznie). W następnych latach wyposażenie właściwie takie samo, może nieco udoskonalone doświadczeniami. I niespełna trzynastolatek z kolegami i drużynowym pokonał trasę na własnych nogach obutych w trampki z GS-u. Towarzystwo – sami chłopcy, bo to była 44 Drużyna Harcerzy. Przeżyliśmy, doszliśmy i było fajnie. Niech tyle wystarczy.
A tak naprawdę więcej było tych wypraw i harcerskich, a później także we dwójkę z Włodkiem (obaj w harcerskich mundurkach). To niewiele, co można było ze sobą wziąć, wystarczało. Owszem, czasy się z wolna zmieniały, to i nowości były – na przykład kilkuczęściowa kuchenka na denaturat, nadmuchiwana gumowa poduszeczka, lepsze trampki, lepsza latarka. Nie o to jednak chodzi. A o co? Otóż o to, jak można było wakacje urządzić, coś zobaczyć, odwagi życiowej nabrać, radzić sobie z „kuchnią” i umieć trzymać pieniądze. I kontakty ze spotkanymi ludźmi nawiązywać, nie bać się nieznanego, zachowywać się tak, by sobą obaw nie budzić. Także jak sprawę modlitwy, w niedziele Mszy Świętej, a w pierwszy piątek spowiedzi sobie zorganizować. I nauczyć się liczyć tylko na siebie i spotykanych dobrych ludzi. Telefonów w dzisiejszym rozumieniu nie było, co najwyżej kartki z pozdrowieniami i meldunkiem do domu się wysyłało.
Dziś to nie do pomyślenia. Nawet te bardziej zorganizowane tygodniowe wycieczki z dziećmi z parafii. Życie zostało obstawione ograniczeniami. Słusznymi i potrzebnymi, ale papierowy przepis automatycznie bezpieczeństwa nie zastąpi. A równocześnie niebezpieczeństw namnożyło się wiele. A jeszcze bardziej urosły oczekiwania i wygodnictwo młodych ludzi. Także obawy rodziców i przeróżnych strażników zdrowia, moralności i Bóg wie czego jeszcze. Powiem tak: dzisiaj jest mniej normalności. Zaś podejrzliwość czy to obyczajowa, czy zdrowotna, czy dotycząca bezpieczeństwa są na ogół karykaturalnie rozrośnięte. Tylko czy można do tej dawnej, prostolinijnej i odważnej epoki wrócić? Obawiam się, że nie. Może w jakichś kręgach bliskich i ufających sobie ludzi? Może przez zaprawianie dzieci i młodzieży w prostocie życia codziennego? Może przez upraszczanie niektórych wymogów administracyjnych bądź prawnych? Może przez ułatwienie zdobywania potrzebnych funduszy? (W czasach, które wspominałem, zawsze udawało się od lokalnych przedsiębiorstw coś tam dostać). Może przez stosowne przepisy organizatorom zapewnić prawną ochronę?
Obawiam się jednego. Czasy mamy niewesołe i może się okazać, że sztuka przetrwania, dumnie zwana surwiwalem, stanie się koniecznością – ale bez tego całego super wyposażenia oferowanego dziś klientom. Gdzie mogą spaść rakiety, kiedy i dokąd może nam przyjść uciekać – nie wiadomo. W razie czego będziemy musieli radzić sobie sami – ufać sobie wzajemnie, pomagać wspólnie, odwagi i otuchy dodawać pospołu. Jak harcerze lat trzydziestych, którzy całymi zastępami o wolność Polski walczyli, a później, gdy było trzeba – ginęli. Nie nauczyli się tego na wakacjach w Chorwacji, a na leśnych, wakacyjnych obozach.

 

Ks. Florian Niedziela Ogólnopolska 25/2004 źródło: https://www.niedziela.pl/a

Do ogłoszenia przez Piusa IX 8 grudnia 1854 r. dogmatu o Niepokalanym Poczęciu przyczynił się niewątpliwie kult Serca Najświętszej Maryi Panny. Rozwijał się równolegle z kultem Najświętszego Serca Jezusa, a swymi początkami sięgał czasów średniowiecza. Już w XIV wieku pojawiły się obrazy i rzeźby przebitego siedmioma mieczami serca Bolesnej Matki Zbawiciela. W połowie XVII wieku św. Jan Eudes rozpowszechniał obrazy Matki Bożej, ukazującej - na podobieństwo Jezusa - swe Serce. Na „cudownym medaliku”, rozpowszechnianym po objawieniach, jakie w 1830 r. miała św. Katarzyna Laboure, pod monogramem „M” widnieją dwa serca: Jezusa i Maryi. Także założone w Paryżu w 1836 r. Bractwo Matki Bożej Zwycięskiej szerzyło cześć Serca Maryi. W XIX wieku powstały liczne zgromadzenia zakonne pod wezwaniem Serca Maryi lub Serc Jezusa i Maryi.
Do zaistnienia kultu i nabożeństwa do Niepokalanego Serca Maryi najbardziej przyczyniły się objawienia, jakie miały miejsce w 1917 r. w Portugalii. Kiedy 13 maja troje dzieci: Łucja (lat 10), jej brat cioteczny Franciszek (lat 9) i jego siostra Hiacynta (lat 8) pasły niedaleko od Fatimy owce, ujrzały w południe silny błysk jakby potężnej błyskawicy, który powtórzył się dwa razy. Zaniepokojone dzieci zaczęły zbierać się do domu, gdy ujrzały na dębie postać Matki Bożej i usłyszały Jej głos: „Nie bójcie się, przychodzę z nieba. Czy jesteście gotowe na cierpienia i pokutę, aby sprawiedliwości Bożej zadośćuczynić za grzechy, jakie Jego majestat obrażają? Czy jesteście gotowe nieść pociechę memu Niepokalanemu Sercu?”.
Matka Boża poleciła dzieciom, aby przychodziły na to miejsce 13. dnia każdego miesiąca. W trzecim objawieniu, 13 lipca, prosiła, aby w każdą pierwszą sobotę miesiąca była przyjmowana Komunia św. wynagradzająca. Podczas tych objawień Matka Boża wielokrotnie sama nazwała swe serce „niepokalanym”.
W piątym objawieniu, 13 września, poleciła dzieciom, aby często odmawiały Różaniec w intencji zakończenia wojny. Ostatnie zjawienie się Matki Bożej - 13 października oglądało ok. 70 tys. ludzi. Od samego rana padał deszcz. Nagle rozsunęły się chmury i ukazało się słońce. Z tłumu dały się słyszeć okrzyki przerażenia: bowiem słońce zaczęło zataczać koła po niebie i rzucać strumienie barwnych promieni...
Objawienia fatimskie stawały się coraz bardziej sławne i wywoływały coraz żywsze zainteresowanie, m.in. ze względu na zapowiedziane w nich wydarzenia, a zwłaszcza na tzw. tajemnicę, która została przekazana wyłącznie do wiadomości papieża. Dziś znamy jej treść. Matka Boża zapowiadała nadejście jeszcze straszliwszych wojen niż ta, która się kończyła. Zapowiadała nowe prześladowanie Kościoła, zamach na papieża, rewolucję w Rosji. Prosiła, aby Jej Niepokalanemu Sercu poświęcić cały świat, a zwłaszcza Rosję.
Krwawa bolszewicka rewolucja wybuchła, kiedy jeszcze trwały objawienia. Jej ofiarą stał się również Kościół w Meksyku (1925 r.) oraz w Hiszpanii (1936 r.). A mimo to ostatnie z fatimskich poleceń Maryi nie zostało szybko spełnione. Dopiero kiedy wybuchła II wojna światowa, przypomniano sobie „tajemnicę fatimską” i 13 października 1942 r., w 15-lecie objawień, papież Pius XII drogą radiową ogłosił całemu światu, że poświęcił rodzaj ludzki Niepokalanemu Sercu Maryi.
Pius XII polecił, aby aktu poświęcenia dokonały poszczególne kraje. Pierwsza, z udziałem prezydenta państwa, uczyniła to Portugalia. 4 maja 1944 r. papież ustanowił dzień 22 sierpnia świętem Niepokalanego Serca Maryi. W Polsce zawierzenia naszego narodu Niepokalanemu Sercu Maryi dokonał dopiero po zakończeniu wojny - 8 września 1946 r.
- Prymas Polski kard. August Hlond w obecności całego Episkopatu i około miliona pielgrzymów zgromadzonych na Jasnej Górze przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Do tego zawierzenia nawiązał kard. Stefan Wyszyński, kiedy w latach 1956, 1966 i 1971 oddawał naród polski w macierzyńską niewolę Maryi za wolność Kościoła w ojczyźnie i na całym świecie. W następnych latach akty te były ponawiane. Kościół w Polsce zawierzał także Maryi Jan Paweł II za każdym swym pobytem na Jasnej Górze.
Niby życzeniu Matki Bożej stało się zadość, ale trudno w akcie papieża Piusa XII dopatrzyć się wyraźnego zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi Rosji. Niebawem też czerwony smok rozciągnął panowanie nad wieloma krajami, a na jego krwiożerczą służbę oddało się wielu intelektualistów całego świata. Wydawało się, że wkrótce rzuci do swych stóp całą ludzkość.
Wobec wciąż szalejącego bezbożnictwa wielu biskupów postulowało dokładne spełnienie prośby Fatimskiej Pani. W latach 1950-55 figura Matki Bożej Fatimskiej pielgrzymowała po wielu krajach. Wprawdzie na zakończenie Soboru Watykańskiego II (1964 r.) Paweł VI ogłosił Matkę Jezusa Matką Kościoła i posłał do Fatimy złotą różę, nie doszło jednak do postulowanego zawierzenia świata i Rosji Jej Niepokalanemu Sercu.
Dopiero wydarzenia z 13 maja 1981 r. - zamach na Papieża na Placu św. Piotra - przypomniały fatimską przepowiednię. Ojciec Święty Jan Paweł II spełnia wreszcie prośbę Matki Najświętszej i 7 czerwca 1981 r. zawierza ponownie całą ludzką rodzinę i Rosję Jej Niepokalanemu Sercu. Na owoce tego zawierzenia nie trzeba było długo czekać. Jesteśmy zobowiązani dawać świadectwo faktom, które dokonały się na naszych oczach.
Reforma liturgii w 1969 r. przeniosła święto Niepokalanego Serca Maryi na pierwszą sobotę po uroczystości Serca Pana Jezusa. W tym roku przypadnie ono 19 czerwca. Odprawiane zaś we wszystkie pierwsze soboty miesiąca nabożeństwa wynagradzające przypominają nam obowiązek podejmowania pokuty i zadośćuczynienia za grzechy współczesnego nam świata i za nasze grzechy.

 

Franciszek ogłosił List apostolski o liturgii

Radio Watykańskie/KAI/dm 29 czerwca 2022 , 15:19 źródło: https://deon.pl/

Papież Franciszek ogłosił dziś List apostolski o liturgii. Nosi on tytuł „Desiderio desideravi” i jest zachętą do ponownego odkrycia soborowego nauczania oraz do pielęgnowania w Kościele piękna liturgii, tak aby umożliwiała ona faktyczne spotkanie z Bogiem i była narzędziem ewangelizacji.
Nie jest to nowa instrukcja z konkretnymi normami, lecz medytacja o liturgii i jej roli w ewangelizacji, aby zrozumieć jej głębokie znaczenie i stymulować rozwój formacji liturgicznej w Kościele. Papież przypomina, że wiara chrześcijańska jest spotkaniem z Jezusem żywym i liturgia to umożliwia. Eucharystia nie jest wspomnieniem Ostatniej Wieczerzy, lecz jej uobecnieniem.
Franciszek przestrzega przed powierzchownym i redukcyjnym podejściem do tajemnicy paschalnej. Wskazuje na potrzebę odkrycia piękna liturgii, czego nie można jednak mylić z estetyzmem rytualnym, który zadowala się spełnieniem zewnętrznych formalności. Przestrzega też przed drugą skrajnością w postaci niechlujnej banalizacji, funkcjonalizmu czy ignoranckiej powierzchowności. Podkreśla, że trzeba dbać o każdy aspekt celebracji: miejsce, czas, gesty, słowa, przedmioty, szaty liturgiczne, pieśni, muzykę i należy zachować wszystkie wskazania zawarte w księgach liturgicznych. Już to samo wystarczyłoby, by nie okradać zgromadzenia liturgicznego z tego, co się mu należy: tajemnicy paschalnej sprawowanej tak, jak Kościół to ustanowił.

Franciszek zastrzega jednak, że sama jakość sprawowanej liturgii nie wystarczy, aby nasz udział był w niej pełny. Niezbędne jest zadziwienie tajemnicą paschalną w konkrecie znaków sakramentalnych.
Mając na względzie pełny udział w liturgii, Papież wskazuje na znaczenie formacji liturgicznej i ponownego odczytania soborowych konstytucji. Jego zdaniem jest to niezbędne, ponieważ aktualne spory o liturgię nie wynikają jedynie z różnych wrażliwości, lecz dotyczą eklezjologii.
Franciszek podkreśla, że należy wychowywać do rozumienia symboli, co dla współczesnego człowieka jest coraz trudniejsze. Trzeba dbać o ars celebrandi - sztukę celebracji. Zastrzega, że nie można się tego nauczyć uczęszczając na kursy wystąpień publicznych lub technik komunikacji perswazyjnej. To raczej sama liturgia nauczy nas tej sztuki, jeśli będziemy ją sumiennie sprawować - pisze Papież.
Przyznaje on, że to jak wspólnoty wierzących przeżywają liturgię, w dużej mierze jest uzależnione od tego, jak ich proboszcz przewodniczy celebracji. Franciszek wymienia różne i przeciwstawne modele niewłaściwego sprawowania Eucharystii: rygoryzm i kreatywność, uduchowiony mistycyzm i praktyczny funkcjonalizm, pośpiech i przesadna powolność, niechlujność i przesadne wyrafinowanie, przesadna serdeczność i hieratyczna beznamiętność. Podkreśla, że wszystkie one mają to samo źródło: indywidualizm i skrywaną manię bycia w centrum.

Radio Watykańskie/KAI/dm

 

NABOŻEŃSTWA

ADORACJA NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU - CODZIENNIE 16:30 - 18:00

NOWENNA DO MATKI BOŻEJ OGNISTEJ - W KAŻDĄ ŚRODĘ 17:40

DO ŚW. JÓZEFA: KAŻDY CZWARTEK 17:40

DROGA KRZYŻOWA: PIĄTEK - 7:00 I 17:30 - DLA WSZYSTKICH, 15:30 - DLA DZIECI

GORZKIE ŻALE: NIEDZIELE WIELKIEGO POSTU 15:00, 17:00

NABOŻEŃSTWIE DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO I ŚW. JANA PAWŁA II: każdy poniedziałek o 17.40

PORZĄDEK MSZY ŚWIĘTYCH

MSZE ŚWIĘTE W NIEDZIELE
6:30, 8:00, 9:30, 11:00, 12:15
(Msza św. w intemcji parafian), 16:00, 18:00

MSZE ŚWIĘTE W NIEKTÓRE UROCZYSTOŚCI I ŚWIĘTA:
6:30, 9:30, 16:00, 18:00

MSZE ŚWIĘTE W DNI POWSZEDNIE
6:30, 16:00 - W KAPLICY MATKI BOŻEJ, 18:00